~ Olivia.~
Dzisiejszego dnia razem z Danielle wybrałam się na zakupy, ubrałam się w krótkie żółte spodenki i luźną bluzę, włosy związałam w kucyk. Kiedy byłyśmy już na miejscu zaczęłyśmy się rozglądać. Harry był z chłopakami na próbie, więc miałam cały dzień wolny, weszłam z Danielle do pierwszego sklepu z butami, kupiłyśmy jedną parę i wyszłyśmy ze sklepu idąc dalej.
Po 4 godzinach chodzenia do sklepów poszłam do domu. Kiedy byłam już na miejscu, otworzyłam drzwi, lecz Harry był jeszcze na próbie. Zaczęłam robić obiad, kiedy po 10 minutach usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu, wiedziałam, że to Harry, wszedł do kuchni i pocałował mnie na przywitanie. Następnie usiadł przy stole i opowiadał mi co było na próbie. Zrobiłam obiad i podałam do stołu.....
[.....] .... Był już wieczór, oglądałam telewizję do połowy przykryta kocem i piłam herbatę. Nagle przyszedł mi jakiś sms, wzięłam telefon do ręki, nie był do zwykły sms, był on od rodziców wkurzonych za to, że wyjechałam pisało tam ,, Wiemy, że jesteś u Harry'ego, ale nie rozumiemy dlaczego wyjechałaś na szczęście niedługo wrócisz..." Dziwił mnie trochę ten sms, w końcu co oni ode mnie chcą, chcą sobie tam mieszkać to niech mieszkają ja Harry'ego nie zostawię. Po chwili przyszedł Harry, spojrzał na mnie po czym spytał.
- Coś nie tak ? - Widział, że byłam trochę zdenerwowana.
- Nic, wszystko jest w porządku. - Uśmiechnęłam się do niego.
- Przecież widzę. - Powiedział patrząc na mnie.
- Ah.... Niech ci będzie. Moi rodzice chcą, żeby wróciłam do nich. - Powiedziałam patrząc na niego.
Widziałam, że był trochę zdenerwowany, usiadł obok nie, po czym powiedział.
- Ale chyba mnie nie zostawisz ? - Zaśmiał się lekko, uwielbiałam ten jego uśmiech i te jego dołeczki, tak w ogóle to nie potrafiłam by go zostawić, za bardzo go kocham.
- Oczywiście, że nie. - Uśmiechnęłam się do niego, po czym przytuliłam go.
- Dla mnie byłeś, jesteś i będziesz najważniejszy, a jak oni chcą to niech sobie mieszkają w Los Angeles. - Patrzyłam na niego z uśmiechem.
- Ty dla nie też. - Powiedział.
- Pamiętaj jesteś dla mnie wszystkim. - Pocałował ją w policzek.
Jestem bardzo, ale to bardzo szczęśliwa, bardzo kocham Harry'ego on jest dla mnie wszystkim tak jak ja dla niego.
~Harry.~
Byłem na próbie, ale kiedy przyszedłem, od razu ucieszyłem się, że wreszcie mogę znowu zobaczyć się z Chachi strasznie ją kocham. Kiedy wieczorem przyszedłem do salonu, gdzie siedziała widziałem, że się czymś martwi. Od razu wiedziałem, że to pewnie jej rodzice znowu chcą, żeby wróciła do Los Angeles i się nie myliłem. No, ale jak przeczuwałem nie chciała tam wracać. Kocham ją i wiem, chce być ze mną cały czas.
___________________________________
Mam nadzieje, że rozdział się podoba, przepraszam, że tak krótko, ale nie mam za bardzo weny, a chciałam coś dodać, bo już miesiąc nic nie dodawałam na bloga. Przepraszam, ale muszę się uczyć, Chciałam by bardzo, żeby ten kto czyta tego bloga dodał komentarz pod postem, jest to dla mnie bardzo ważne. Proszę, proszę, bo jak na razie widzę to mojego bloga czyta tylko jedna osoba.
Proszę o komentarze.
- Nic, wszystko jest w porządku. - Uśmiechnęłam się do niego.
- Przecież widzę. - Powiedział patrząc na mnie.
- Ah.... Niech ci będzie. Moi rodzice chcą, żeby wróciłam do nich. - Powiedziałam patrząc na niego.
Widziałam, że był trochę zdenerwowany, usiadł obok nie, po czym powiedział.
- Ale chyba mnie nie zostawisz ? - Zaśmiał się lekko, uwielbiałam ten jego uśmiech i te jego dołeczki, tak w ogóle to nie potrafiłam by go zostawić, za bardzo go kocham.
- Oczywiście, że nie. - Uśmiechnęłam się do niego, po czym przytuliłam go.
- Dla mnie byłeś, jesteś i będziesz najważniejszy, a jak oni chcą to niech sobie mieszkają w Los Angeles. - Patrzyłam na niego z uśmiechem.
- Ty dla nie też. - Powiedział.
- Pamiętaj jesteś dla mnie wszystkim. - Pocałował ją w policzek.
Jestem bardzo, ale to bardzo szczęśliwa, bardzo kocham Harry'ego on jest dla mnie wszystkim tak jak ja dla niego.
~Harry.~
Byłem na próbie, ale kiedy przyszedłem, od razu ucieszyłem się, że wreszcie mogę znowu zobaczyć się z Chachi strasznie ją kocham. Kiedy wieczorem przyszedłem do salonu, gdzie siedziała widziałem, że się czymś martwi. Od razu wiedziałem, że to pewnie jej rodzice znowu chcą, żeby wróciła do Los Angeles i się nie myliłem. No, ale jak przeczuwałem nie chciała tam wracać. Kocham ją i wiem, chce być ze mną cały czas.
___________________________________
Mam nadzieje, że rozdział się podoba, przepraszam, że tak krótko, ale nie mam za bardzo weny, a chciałam coś dodać, bo już miesiąc nic nie dodawałam na bloga. Przepraszam, ale muszę się uczyć, Chciałam by bardzo, żeby ten kto czyta tego bloga dodał komentarz pod postem, jest to dla mnie bardzo ważne. Proszę, proszę, bo jak na razie widzę to mojego bloga czyta tylko jedna osoba.
Proszę o komentarze.
Fajny rozdział i przykro mi, że na razie tak mało osób czyta twojego bloga. Mojego czytaja w wiekszosci znajomi w realu. Życzę ci tego samego co ja mam, ale nie tego, ze komentują go negatywnie. Bo to nie jest miłe <3
OdpowiedzUsuń